fot. Adrian DróżdżPora na pierwszą wygraną u siebie! Korona podejmuje Zagłębie Lubin
Po efektownym zwycięstwie na stadionie Legii Warszawa, Korona Kielce stanie przed kolejnym wyzwaniem - pokonaniem Zagłębia Lubin na własnym stadionie. Ostatnie domowe zwycięstwo miało miejsce pod koniec września, więc czas przełamać tę serię.
Zwycięstwo Korony na inaugurację wiosny nastąpiło i to w widowiskowy sposób, bo udało się wygrać na stadionie Legii w Warszawie. Pora pójść za ciosem i wygrać wreszcie mecz na swoim boisku. Na tym entuzjazmie wkraczamy w 20. kolejkę PKO BP Ekstraklasy, gdzie zmierzymy się z Zagłębiem Lubin, prowadzonym przez Leszka Ojrzyńskiego.
Dobrze znany nam z Kielc "Ojrzyna" przyszedł w krytycznym momencie dla Zagłębia w poprzednim sezonie, kiedy ekstraklasowy byt dla drużyny z Dolnego Śląska był mocno wątpliwy. Długa przerwa od trenowania i styl, w jakim prowadził do tej pory swoje zespoły sprawił, że ta kandydatura nie była początkowo przyjęta zbyt przychylnie. Jednak Zagłębie i Ojrzyński wzięli się ostro do roboty, do tego stopnia, że lubiński klub spokojnie utrzymał się w piłkarskiej elicie. Zarządzający klubem zaufali trenerowi i dali mu szansę w obecnym sezonie. A w tym sezonie Miedziowi pokazują, że czują się dobrze. Jest to jeden z najbardziej ofensywnie usposobionych zespołów w lidze, z ambitną i ciekawą młodzieżą, potrafiący postawić się Legii czy Rakowowi. Wiodącą postacią w rundzie jesiennej był Leonardo Rocha, napastnik wypożyczony z Częstochowy, który pokazał swój snajperski kunszt, co skutkowało tym, że Zagłębie często po jego golach potrafiło wygrywać mecze. Teraz jednak Leo jest w Rakowie, co było o tyle zadziwiające, że Lubin nie zdecydował się go wykupić, a przecież Zagłębie na to stać, bo przecież ten klub pieniędzmi z miedzi stoi. Teraz muszą już sobie radzić bez niego, a na inaugurację kolejki Miedziowi musieli uznać wyższość GKS-u Katowice.
Korona świetnie rozpoczęła rundę wiosenną, pokonując warszawską Legię w naprawdę dobrym stylu. Z miejsca bohaterem i ulubieńcem kieleckich kibiców stał się Mariusz Stępiński, którego dublet sprawił, że po raz drugi w historii, a pierwszy raz w karierze trenerskiej Jacka Zielińskiego, trzy punkty pojechały z Łazienkowskiej do Kielc. Zagraliśmy tak, jak do tej pory w tej kampanii – bezpiecznie w defensywie, ze szybkimi skrzydłami, z odważnymi decyzjami. Drużyna pokazała się z bardzo dobrej strony na tej zmrożonej i szarawej murawie – to trzeba naprawdę mocno docenić. Jak to zwykle bywa przed rozpoczęciem danego cyklu, jest jedna wielka niewiadoma, niepewność i wyczekiwanie tego, jak drużyna rozpocznie rundę. W minioną niedzielę zobaczyliśmy, że gramy tak jak do tej pory. Został dołożony ten jeden, najważniejszy element w piłce nożnej – napastnik z krwi i kości, lis pola karnego, egzekutor, który się nie boi i jest pazerny na zdobywanie bramek. Po Mariuszu widać ten głód zdobywania bramek, doświadczenie zdobyte w swojej karierze, a przede wszystkim to, w jaki sposób wyraża się o swoim dotychczasowym pobycie w Koronie. Wspomniał o tym po konfrontacji z Legią, że czuje się, jakby był częścią tej szatni od zawsze, że ma ciąg na bramkę rywala, że w innym przypadku odstawi buty na kołku, ale przede wszystkim – że ma ten dziecięcy głód strzelania goli i że trener Jacek nie komplikuje piłki.
Dobra atmosfera w szatni, pozytywne nakręcenie się na kolejne wyzwania, sprostanie pierwszemu rywalowi, dobicie go i pokonanie na jego własnym obiekcie – to niebagatelne czynniki do tego, by nasza drużyna weszła w kolejne mecze z jeszcze większą mocą. Nie tylko Mariusz zrobił nam mecz, bo postawa Xaviera, który obronił pierwszego karnego w ekstraklasie i dobitkę Rajovicia oraz zagrał pewnie na linii, łapiąc kilka groźnych piłek, również przyczyniła się do dopisania trzech "oczek" do naszego punktowego dorobku. Solidne zawody zagrali Konrad i Hubert na wahadłach, środek pomocy w postaci Martina i Tamarka "Kochanego" Svetlina zagrał po profesorsku, Antonin robi wiatr na skrzydle, Długosz ciągle ma szybkość po swojej stronie boiska, sensownie wyglądająca w końcu ławka rezerwowych.. tak niewiele było potrzeba, żeby zniwelować te braki, które był widoczne szczególnie pod koniec roku. O skład trzeba będzie się postarać, nie ma więc spoczywania na laurach. A to napędza rywalizację w zespole, trzeba być lepszą wersją siebie, a przy doświadczonych kolegach w zespole aż chce się trenować, osiągać sukcesy i rosnąć piłkarsko. Oczywiście podczas tego niedzielnego spotkania było kilka niedociągnięć, jak niepotrzebny faul Simona w polu karnym, przez co Kapustka strzelił z karnego. Potrzeba czasu i zgrania.
W niedzielę nasz ukochany zespół dał nam solidny pokaz piłki i co najważniejsze – dał nam mega emocje, ciepło w zimową noc i pewność, że droga obrana przez klub jest słuszna. To jednak dopiero pierwszy mecz. Cała droga przed nami, trzeba już zapomnieć o tym, co za nami wydarzyło się w ostatni weekend i trzeba iść dalej. Entuzjazm jest naprawdę spory, energia wokół klubu jest pozytywna. Dlatego też trzeba iść jutro, by podziękować zawodnikom za trud ostatniego meczu i o to, by budować naszą twierdzę na nowo. To kolejne wyzwanie – ostatnia wygrana miała miejsce pod koniec września, kiedy pokonaliśmy Lechię 3:0. Dość czekania i oddawania kolejnych punktów naszym przeciwnikom, dość pomiatania nami na naszym stadionie! To nasz obiekt, nasz Dom, nasza murawa, nasze warunki i to MY decydujemy o własnym losie! Zagłębie i trener Ojrzyński na pewno będą chcieli się odkuć za plamę na start wiosny. Musimy ich powstrzymać. Jak to zrobić? Zagrać tak jak z Legią, z dodatkowym wsparciem z naszej strony! Ubierzmy klubowe barwy, zbierzmy się jak najtłumniej na Ściegiennego, by pomóc zespołowi, by pokazać zaufanie do sztabu. Potrafimy grać z Zagłębiem! Pokonajmy ich i cieszmy się z kolejnych punktów na naszym koncie!
Korona Kielce – Zagłębie Lubin, start meczu o 18:00, transmisja meczu w Canal+Sport 3.
Koroneczko, my wspieramy Cię! Widzimy się już jutro na Exbud Arenie! Pomożemy Ci! A Ty – wygraj dla siebie i dla nas mecz!
Autor: Marcin Kowalczyk
Powiązane artykuły

Korono, żyj! Czas przerwać ten sen
Porażka w Szczecinie zostawiła w nas wściekłość. Przyjeżdża Arka, by nas upokorzyć, ale to my mamy rządzić w Kielcach. Dość strachu i marazmu – jutro na Exbud Arenie walczymy o wszystko. Na 1973%!

Jedźmy po swoje! Zapowiedź: Pogoń Szczecin – Korona Kielce
Po trudnym, ale jakże cennym domowym zwycięstwie Korona Kielce wyrusza na drugi koniec Polski – do Szczecina, by zmierzyć się z Pogonią i przywieźć kolejną zdobycz punktową. Kibice wierzą, drużyna potrafi – czas to udowodnić!

Korona Kielce vs Lech Poznań – czas na domową twierdzę!
Korona wraca na Ściegiennego po udanym wyjeździe w Radomiu. Dziś zmierzy się z poznańskim królem, który ostrzył pazurki na Kielce.