fot. Adrian DróżdżCzas przerwać złą passę. Widzew - Korona: mecz o honor i punkty
Widzew i Korona łączy wiele: nowi właściciele, oddani kibice i desperacka potrzeba punktów. Obie drużyny przeżywają kryzys formy, a jutrzejszy mecz w Łodzi to szansa na przełamanie. Dla Korony to okazja do kontynuowania zeszłorocznej serii trzech zwycięstw nad rywalem. Która drużyna będzie chciała bardziej?
Przerwa na kadry narodowe przyszła dla niektórych drużyn jak wybawienie, choć gdyby potrwała dłużej, to część klubów nie pogardziłaby takim stanem rzeczy. Do takiego grona można zaliczyć Widzew i Koronę – drużyny, które w ostatnich tygodniach nie mają zbyt dobrej passy i nie mogą pochwalić się swoim sympatykom dobrymi wynikami. Jednakże trzeba dograć jeszcze te trzy kolejki ligowe i mecz w Pucharze Polski do końca roku. Jutrzejsze starcie ma być przełamaniem spirali złych wydarzeń i wyników. Wiele oba te kluby łączy: nowy właściciel, oddani kibice, próba odnalezienia się w ekstraklasowej hierarchii, głód punktów. Na tym ostatnim aspekcie piłkarze będą chcieli się skupić najbardziej. Zwycięzcą będzie ten, który będzie bardziej chciał niż jego rywal.
Dla Widzewa pojawiła się nowa nadzieja, kiedy klub postanowił przejąć pan Robert Dobrzycki. Nic jednak nie przychodzi od razu, nic jednak nie przychodzi jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki. Łódzki klub może wydał najwięcej pieniędzy w okienku transferowym, może rzeczywiście ściągnął ciekawych i drogich zawodników… ale jeśli nie ma zgrania, nie ma wizji, nie ma spójności w działaniu, to nie możesz oczekiwać tego, że będziesz zwyciężał każdego. Nawet najlepsze kluby świata czy te aspirujące do takiego miana nie robią od razu gigantycznego skoku ku gwiazdom - potrzebny jest na to czas, cierpliwość, wspólne działanie i pewna wizja, która nie jest zmieniana co chwilę jak rękawiczki. W takiej sytuacji są właśnie łodzianie – wiele transferów, wiele pieniędzy wydanych, lecz póki co wyniki nie są takie, jakie są oczekiwane przez ludzi sympatyzujący z tym klubem. Niska pozycja w tabeli to jedno, niesamowita presja, by wyniki były już, natychmiast – to drugie, ale… patrząc globalnie, to jest tam spore zmartwienie. Nie licząc spadkowiczów z maja i beniaminków nowego sezonu, za cały 2025 rok – Widzew jest najgorszą ekipą w ekstraklasie. I to z ponad połową meczów przegranych na przestrzeni całego roku (17 z 31 meczów). Zmieniono trenera – nie ma już Sopicia, jest Jovicević, który początkowo dał impuls, że może coś z tego będzie. Obecnie jednak nasz jutrzejszy rywal nie wygrał od trzech spotkań, strefa spadkowa jest bardzo blisko nich, a patrząc też na to, że w zeszłym sezonie trzykrotnie przegrywali z nami – niewątpliwie będą chcieli się na nas odegrać. Nie można ich zlekceważyć.
Korona od ostatnich dni września trwa w marazmie (przynajmniej w lidze). Kiedy nie wygrywasz przez cały miesiąc, rośnie frustracja, niepokój i pojawia się zwątpienie. Choć sytuacja w tabeli nie jest zła, bo mamy naprawdę całkiem korzystne miejsce, to patrząc jednak na gigantyczny ścisk i praktycznie żadne różnice punktowe, robi się smutno. Tym bardziej, kiedy przez cały sierpień i wrzesień nam „żarło'. Daleko nam jeszcze do tego, żeby być na poziomie Pogoni, Rakowa, Lecha. Na wszystko przyjdzie czas. Musimy się wszyscy skupić na tym, jak przerwać ten impas. Problem jest spory. Bo może sama gra jest niezła, może i tak czysto piłkarsko wyglądamy naprawdę nieźle. Kuleje przede wszystkim ofensywa i zła decyzyjność w niektórych momentach meczu. Kiedy w ataku masz napastników, którzy nie dojeżdżają, a mają więcej żółtych kartek niż goli czy asyst, to trudno, by było inaczej. Siłą Korony są skrzydłowi – jeśli ich forma lub ich samych zabraknie, to nie ma kto strzelać. I to było widać po kontuzji Długosza i dziwnych perypetiach z Błanikiem, czego efekty niestety dobrze widzimy. Tylko dwa strzelone gole w pięciu ostatnich meczach ligowych, tylko dwa wywalczone punkty – no blado to wygląda. A nie chcemy, żeby ta zła seria przykryła ten świetny czas z wakacyjnych miesięcy, prawda?
Musimy odnaleźć w sobie tą siłę, by przeciwstawić się temu złu, które nas dosięgnęło. Tylko zjednoczeni w jednym celu możemy pokonać te problemy. Nie będzie Remacle'a, to spore utrudnienie. Będą inni, zapewne Wojtek Kamiński wejdzie w buty Belga. Gdzie szukać jeszcze tych mocnych stron w naszych szeregach? W obronie. Jesteśmy piątą drużyną jeśli chodzi o szczelność defensywy. Dobrze broniący Dziekoński, który jest najlepszym bramkarzem w lidze, jeśli chodzi o czyste konta. Obrońcy – to kolejna siła. Resta, Soteriou, Rubezić, Pięczek, Matuszewski, Zwoźny, Popov – to oni są wsparciem dla Xaviera, to oni są tą instancją, która decyduje, czy napastnik przeciwnika przejdzie dalej lub nie. I choć w ostatnim meczu Raków podziurawił naszą obronę niczym kieleckie drogi, to i tak jesteśmy tam bardzo silni! Wraca do zdrowia Długosz, nasz bolid Formuły 1, do dyspozycji będzie też Antonin, szansę w meczu dostanie prawdopodobnie Niski, potencjał pokazuje Davidović, choć brakuje mu konkretów w ataku. Każdego w ekstraklasie można pokonać, każdego można wypunktować, trzeba tylko chcieć bardziej, móc bardziej, być bardziej bardziej niż wróg.
W desperacji i chwilach zwątpienia człowiek sięga pamięcią i szuka dobrych fluidów z przeszłości, by napędzić się na najbliższe wydarzenie. W zeszłym sezonie trzykrotnie potrafiliśmy łódzki Widzew, a okoliczności i otoczka tych wygranych były zupełnie inne. Pierwszy raz: Jacek Zieliński poznawał drużynę, szukał rozwiązań. Przyszły bolesne porażki: z Radomiakiem i Lechem. Po tych starciach nadszedł czas na wyjazd na aleję Piłsudskiego. Gospodarze napierali, głowili się, dwoili i troili, by nas podziurkować niemiłosiernie. Debiut Rafała Mamli w bramce, broniliśmy się jak lwy. Aż przyszedł ten decydujący moment, kiedy z rzutu wolnego, po zamieszaniu piłkę do bramki Gikiewicza trafiła Nagamatsu. Niespodziewana wygrana w tamtym czasie sprawiła, że odskoczyliśmy ze strefy spadkowej i złapaliśmy chwilowy oddech. Drugi raz – starcie w pucharze, w Kielcach, po bramce Martina z karnego przeszliśmy do kolejnej rundy tego krajowego turnieju. A otoczka, jaka w tamtym momencie była? Wpierdziel od Górnika i próba rehabilitacji – udana dla nas, która zapoczątkowała ten świetny czas w lidze. Trzecim razem – ponownie Kielce, ponownie Exbud Arena, ponownie po bęckach od Radomiaka i Lecha, z tą jednak różnicą, że klub stał się własnością pana Maciejczyka, a Widzew – zmierzał już w ręce pana Dobrzyckiego. Trzecia wygrana na Widzewem, gole Soteriou i Dalmau, nasz stadion w euforii i ekstazie, bo oto trzeci raz pokazaliśmy, że jesteśmy od łodzian lepsi, a budowanie twierdzy Kielce trwało w najlepsze.
Wiesz Korono, dlaczego upadamy? Dlatego, żebyśmy mogli się podnieść. Nadal mamy wiele do zrobienia, robota czeka! Cztery mecze do końca roku, cztery momenty, które mogą Cię uskrzydlić i uradować nas, Twoich wiernych fanów. I choć nie będzie naszego wsparcia bezpośrednio z trybun stadionu, choć szalenie fanatyczni kibice Widzewa dadzą Ci wiele razy do zrozumienia, że nie jesteś tu mile widziana – to wiedz to, że tutaj, ze świętokrzyskiego masz GIGANTYCZNE wsparcie, niesamowicie ściskane kciuki i jeszcze mocniej bijące niż Widzewiaków złocisto-krwiste serca, chcące tego jutrzejszego tylko tego jednego – zwycięstwa, która doda skrzydeł i da motywację na kolejne wyzwania! Tego się trzymajmy, Korono!
Pokaż, na co Cię stać! A wiemy, że potrafisz robić rzeczy wielkie i to nawet w złych momentach! Walcz do końca, nie poddawaj się, odpoczniesz za trzy tygodnie, ale póki co… Idź z podniesionym czołem, z 1973 powodami do wygrania i z 1973 cechami, które poprowadzą Cię do zwycięstwa! My będziemy tam z Tobą! Wszystkim, co mamy!!
Widzew Łódź – Korona Kielce, start meczu o 17:30, transmisja w Canal+Sport 3.
Koroneczko, my wspieramy Cię! Wygrajże dla siebie w końcu mecz! Każda, nawet najmroczniejsza i najstraszniejsza godzina - mija. Nie jesteś sama, Korono!
Autor: Marcin Kowalczyk
Powiązane artykuły

Korono, żyj! Czas przerwać ten sen
Porażka w Szczecinie zostawiła w nas wściekłość. Przyjeżdża Arka, by nas upokorzyć, ale to my mamy rządzić w Kielcach. Dość strachu i marazmu – jutro na Exbud Arenie walczymy o wszystko. Na 1973%!

Jedźmy po swoje! Zapowiedź: Pogoń Szczecin – Korona Kielce
Po trudnym, ale jakże cennym domowym zwycięstwie Korona Kielce wyrusza na drugi koniec Polski – do Szczecina, by zmierzyć się z Pogonią i przywieźć kolejną zdobycz punktową. Kibice wierzą, drużyna potrafi – czas to udowodnić!

Korona Kielce vs Lech Poznań – czas na domową twierdzę!
Korona wraca na Ściegiennego po udanym wyjeździe w Radomiu. Dziś zmierzy się z poznańskim królem, który ostrzył pazurki na Kielce.