fot. Adrian DróżdżKorona Kielce podejmuje lidera z Zabrza!
Piłkarska jesień trwa, a Korona Kielce rozpoczyna serię meczów ze śląskimi drużynami - "Tour de Śląsk". Już w sobotę Żółto-Czerwoni zmierzą się na własnym stadionie z obecnym liderem PKO BP Ekstraklasy, Górnikiem Zabrze. Będzie to starcie silnej u siebie Korony z bezkompromisową i mocną kadrowo drużyną gości.
Piłkarska jesień weszła już na dobre, a przed wszystkimi drużynami PKO BP Ekstraklasy kolejne wyzwania. Korona zaczyna istne Tour de Śląsk, podczas którego – do ostatniej przerwy reprezentacyjnej w tym roku – zmierzy się nie tylko z przedstawicielami tego regionu Polski oraz… będzie musiała przezwyciężyć pewne słabości. Tym samym, na przestrzeni kolejnego miesiąca, będziemy przyglądać się zmaganiom naszej ukochanej ekipy. Na dobry początek zmierzymy się z liderem, który zasłużenie patrzy na wszystkich z góry, gra przy tym bezkompromisowo, a kadra zbudowana jest z graczy o wysokiej jakości pod względem piłkarskim. Już w sobotę Korona zagra o trzy punkty z Górnikiem Zabrze!
Zabrzański klub od kilku sezonów dobrze sobie radzi w lidze. Niespecjalnie grozi mu jakieś większe niebezpieczeństwo (choć w sezonie 22/23 był krótki moment, że może być nieciekawie), a swoją postawą w trakcie kampanii udowadnia, że sporo potrafi i może napsuć krwi tym mocniejszym w lidze. I że może aspirować do czegoś więcej niż tylko spokojne miejsce w środku ligowej stawki. Wszystko to miało miejsce za czasów Jana Urbana – trenera, który wydźwignął zabrzan ponad stan, sprawiając dobre wrażenie i sporo niedosytu. Wszyscy kibice związani z Trójkolorowymi marzą o tym, by Górnik znów był wielki, tak jak to miało miejsce kilkanaście lat temu, gdzie klub sięgał po złote medale regularnie na przestrzeni czterech czy też pięciu lat. Nie ma co prawda już dobrego Janka, który też przeżywał różne chwile (a i został zwolniony, by znowu.. zostać zatrudnionym), jednakże fundamenty są więcej niż solidne. Kultura kibicowska jest na wręcz światowym poziomie, stadion jest bardzo okazały (i wreszcie skończy się tam plac budowy), Lucas Podolski działa na wyobraźnię – w końcu kto by nie chciał dzielić szatnię z tak utytułowanym piłkarzem, który kocha i wspiera ten klub? Przed rozpoczęciem grania w tym sezonie, ściągnięto wszystkich zawodników jeszcze zanim zaczął się okres przygotowawczy, pokuszono się o piłkarzy z mistrzowskiej Jagiellonii (Sacek, Kubicki), udało się wziąć za szkoleniowca Michala Gasparika (o którym było głośno w kontekście pracy nad Wisłą, także i w naszym kontekście), sprowadzono też młodego Łubika, wyróżniającego się w pierwszoligowych Tychach. Dodając do tego fakt, że o sile zespołu stanowi stała gwardia w postaci Janickiego, Loski, Janży, Josemy, wspomnianego Podolskiego, Sowa, Zahovicia, Lukoszka, Ismaheela, Hellebranda – nic dziwnego zatem, że słowacki trener poukładał to do tego stopnia, jak widzimy to po ligowej tabeli. To groźny zespół, także na wyjazdach, o czym przekonała się Pogoń czy Raków.
Korona po porażce z Jagiellonią troooszeczkę została sprowadzona na ziemię. Mecz z początku października dobitnie pokazał, że jeszcze wiele wody musi spłynąć z Silnicy, żeby konkurować z takimi ekipami, na takim poziomie, jaki teraz prezentuje mistrz z 2024 roku. Tamten mecz nie wyszedł, tak się zdarza. Kiedy nie przegrywasz meczów przez długie tygodnie, to kiedy tego się doświadcza, to boli ze zdwojoną siłą. Trudno, stało się, boli, choć z drugiej strony… żaden to wstyd przegrać z takim właśnie rywalem. Grunt to znaleźć przyczyny porażki, by je wyeliminować i w sumie dobrze się stało, że po tym trzecim nieudanym występie w tym sezonie przyszła przerwa reprezentacyjna. Było sporo czasu, by pewne rzeczy przemyśleć, zmienić podejście, znaleźć rozwiązania i liczymy, że od tego jutrzejszego starcia zobaczymy Koronę, która znalazła rozwiązanie na wyjście i zmazanie tej plamki z wyjazdy z Białegostoku.
Taka porażka ostudza też głowy i pokazuje ciągłą potrzebę udoskonalania pewnych aspektów w grze. Niemniej… mamy fundamenty i od tego trzeba wychodzić. Cały czas jesteśmy wysoko w tabeli, choć za naszymi plecami i przed nami jest ultrapłasko. Wracamy na swój stadion, przy Ściegiennego, gdzie tutaj czujemy i żyjemy na pełnej petardzie! To jest nasz teren, to jest nasz Dom i to MY dyktujemy warunki. Jesteśmy najlepszą drużyną u siebie w całym 2025 roku, jaki jedyni w ligowej stawce możemy pochwalić się dwucyfrową zwycięstw na własnej murawie. Od potknięcia z Legią pod koniec lipca ani Radomiak, ani Motor, ani Pogoń, ani Lechia nie potrafili wpakować piłki do naszej siatki. I na tym warto się oprzeć!
Zbudowaliśmy bastion nie do zdobycia! Od tego wyjdźmy! Formacja obronna zdaje egzamin – zatrzymaliśmy Capitę, Grosicki nie miał tego „turbo”, a najlepszy atak ekstraklasy, jaki w tamtym momencie miała Lechia – waliła głową w mur i nic nie strąciła. Świetna gra Xaviera w bramce, dobra i poprawiona przez niego gra nogami, połączona z żelazną grą chłopaków w środku obrony sprawia, że nikt nie może się przez ten mur przecisnąć. To także zasługa Martina i Tamara, którzy wszystko czyszczą i którzy są najlepszym środkiem pola w historii Korony – zaryzykuję to stwierdzenie. Może im brakuje konkretów w postaci liczb i asyst, lecz nie będę z tego powodu narzekał. Błanik ciągnie atak za uszy, Antonin musi się odblokować i znaleźć sposób na zdobywanie bramek czy asyst. Ciekawe wydaje się rywalizacja i sytuacja z powodu nieobecności Długosza – kto za niego? Niski czy Davidović? Dawać Rubezicia od początku? To są dylematy i ciekawe przemyślenia, jak do tego meczu podejść.
Wspomniałem na początku o przezwyciężaniu słabości. I tutaj ciekawa sprawa. Rywalizacja między Koroną a Górnikiem jest bardzo wyrównana. 11 zwycięstw dla Kielc, 12 remisów, 11 wiktorii Zabrza. Trener Zieliński ma także bardzo wyrównane statystyki trenerskie: po 7 zwycięstw, remisów i porażek ze swoimi drużynami. Problem jest natomiast taki, że… śląskie drużyny w ostatnich latach nie za specjalnie nam leżą. Mimo tego, że nasz rywal należy do tych ulubionych, bo znajduje się na trzecim miejscu jeśli chodzi o zdobyte przez nas punkty w historii występów w ekstraklasie, o tyle ostatnie nasze zwycięstwo nad Żabolami miało miejsce… w sezonie 18/19. Dłuższa od przerwania tej serii jest jeszcze ta przeciwko Legii i innemu śląskiemu klubowi (ale o tym za jakiś czas).
Ale hej! Jesteśmy Koroną Kielce! My potrafimy! My umiemy! My potrafimy podnosić się nawet z najgorszych serii czy też złych doświadczeń! Daliśmy przykład w całym tym roku, daliśmy przykład w sierpniu i wrześniu, a razem - możemy wszystko! Ci zawodnicy mają ambicję, ten trener i sztab mają ambicję! Potrzebują jednak przy tym naszej pomocy i wsparcia! Wypełnijmy po brzegi trybuny Exbud Areny! Zróbmy wszystko, by tych graczy ponieść dopingiem, wrzawą, wiarą w zwycięstwo, a oni na pewno odpłacą się i to z nawiązką! Na pewno ten mecz będzie trudny, bo i rywal jest wymagający i nie bez powodu przewodzi tabeli PKO BP Ekstraklasy, a i wsparcie ze strony ich kibiców będzie bardzo konkretne! Jednakże to jest nasz stadion! Nasze warunki!! Nasza ziemia!!! Nasz Dom!!!! Rozprawmy się wspólnie z zabrzanami! Trzeba dać z siebie bardzo dużo! Nie na 100%, tylko na 1973%! I to razy tyle, ile będzie nas, jej wiernych kibiców, fanów, sympatyków na stadionie i przed telewizorem!
Korona Kielce – Górnik Zabrze, 14:45, Exbud Arena, Canal+Sport 3. Kto nie na stadionie – ten trąba! Zabierz barwy, energię, serce gotowe do krzyku, że to Korona wygra mecz! Widzimy się!
Koroneczko! My wspieramy Cię!
autor: Marcin Kowalczyk
Powiązane artykuły

Korono, żyj! Czas przerwać ten sen
Porażka w Szczecinie zostawiła w nas wściekłość. Przyjeżdża Arka, by nas upokorzyć, ale to my mamy rządzić w Kielcach. Dość strachu i marazmu – jutro na Exbud Arenie walczymy o wszystko. Na 1973%!

Jedźmy po swoje! Zapowiedź: Pogoń Szczecin – Korona Kielce
Po trudnym, ale jakże cennym domowym zwycięstwie Korona Kielce wyrusza na drugi koniec Polski – do Szczecina, by zmierzyć się z Pogonią i przywieźć kolejną zdobycz punktową. Kibice wierzą, drużyna potrafi – czas to udowodnić!

Korona Kielce vs Lech Poznań – czas na domową twierdzę!
Korona wraca na Ściegiennego po udanym wyjeździe w Radomiu. Dziś zmierzy się z poznańskim królem, który ostrzył pazurki na Kielce.