fot. własneZłoto, krew i wiara. Korona jedzie do Częstochowy walczyć o życie!
Raków Częstochowa i Korona Kielce zmierzą się w 31. kolejce Ekstraklasy, próbując przełamać trwający od tygodni marazm i niepewność. Dla Żółto-Czerwonych, mocno uwikłanych w walkę o utrzymanie, to spotkanie o być albo nie być, w którym muszą przypomnieć sobie o swoim największym atucie – niezachwianej wierze w zwycięstwo.
W trakcie tego szalonego sezonu, w obu ekipach, które rozpoczną 31. kolejkę PKO BP Ekstraklasy, nastroje w trakcie kampanii 25/26 mieszały się w różnym stopniu. Obie ekipy miały momenty euforii, obie miały dołki i większe problemy, a w ostatnim czasie – co nie ulega żadnej wątpliwości – tkwią w marazmie, zadają sobie trudne pytania i wciąż nie są pewne swoich celów w trwającym sezonie ekstraklasy, jak i tego, co po sezonie. Raków nadal nie jest pewny tego, czy uda się zająć miejsce dające grę w europejskich pucharach, a Korona walczy o utrzymanie. Na starcie weekendowego grania, Raków zmierzy się z Koroną Kielce.
W Częstochowie nudą nie wieje. Nieudany początek sezonu, przeplatany dobrą grą w Europie i zajęciem drugiego miejsce w tabeli Ligi Konferencji Europy, stopniowe odrodzenie Medalików w ekstraklasie, saga związana z odejściem Marka Papszuna – to tylko wydarzyło się w rundzie jesiennej. Papszun postawił na swoim i przeszedł do Legii Warszawa, a w jego miejsce wzięto Łukasza Tomczyka z Polonii Bytom. Taka to była decyzja Michała Świerczewskiego. W ekstraklasie szło mu średnio, pierwsze zwycięstwo nastąpiło w czwartym jego meczu, nie udało się Rakowowi przejść Fiorentiny, ligowi rywale dogonili klub ze Śląska, a jakby tego było mało – w finale Pucharu Polski, podopieczni Tomczyka musieli uznać wyższość Rakowa. Długofalowy projekt zakończył się po czterech miesiącach, a na trzy kolejki przed końcem nie jest pewne, czy Czerwono-Niebiescy dostaną się do strefy pucharowej. Jako nowego szkoleniowca wybrano Dawida Kroczka, byłego asystenta Tomczyka i znanego z pracy w Cracovii.
To samo można powiedzieć teraz w Kielcach. Niezbyt dobre pierwsze trzy kolejki, później złoty okres w czasie wakacji, by od października, stopniowo, osuwać się w ligowej tabeli i znaleźć się obecnie w takim miejscu, że mamy trzy punkty przewagi nad strefą spadkową. Gorsze mecze w rundzie wiosennej były przeplatane albo dobrymi połowami, rzadko kiedy – ale jednak – zdarzały się potyczki, w których byliśmy stroną wiodącą. Jest spory niedosyt, spora złość. Patrząc też na to, jak ten sezon wygląda – ciasno w tabeli, wyrównane drużyny, to że nadal pół ligi jest zamieszane w walce o utrzymanie… Korona to doskonale zna. To nie pierwszy raz, kiedy niepewność jutra zagląda nam wszystkim w oczy. I mógłbym dalej pisać o tym, że zawiodło wiele, że nie jest tak, jakbyśmy tego chcieli, że zawsze wiatr i piasek nam w oczy. Najgorsze, co możemy w obecnej chwili zrobić, to zrezygnować. Teraz wszystkie ręce na pokłady, da się jeszcze osiągnąć postawione cele przed sezonem! Jak znaleźć w sobie tę moc, której przecież byliśmy w Kielcach świadkami? Na pewno trzeba wykorzystać słabość rywala. Skupić się na swoich możliwościach i umiejętnościach. A to przecież mamy niebagatelne!
Xavier jest świetnym bramkarzem, tym zawodnikiem, który jest w formie i który nie zawodzi! Nasz środek pola z wielkim Tamarkiem widzi, skanuje i prowadzi nasze akcje, niszcząc tym samym akcje przeciwnika. Obrona jest tym kolektywem, który tak wielokrotnie kasował akcje napastników, a i wielokrotnie nasze wieże, w postaci Pau, Kostatsa, Marcela czy Bartłomieja, siały popłoch na linii bramkarskiej i pakowali piłkę do siatki. Nadal jest w nas szybkość skrzydeł i gaz do dechy, nawet jeśli ten blask nieco przygasł. Mariusz ma ten instynkt snajpera w nogach, a główka też potrafi pracować. Nadal ten błysk ma też nasz trener Zieliński! Nadal wiem, że jest w trenerze ta chęć odgryzienia się wszystkim tym, którzy życzą nam źle. Nie wierzę w to, że tak po prostu to wszystko zniknęło. Nie wierzę w to, że pojawili się kosmici niczym z „Kosmicznego Meczu” i że wyssali z naszych zawodników moc i umiejętności.
Wierzę w Was, Panowie! Wciąż wierzymy! Tutaj w Kielcach, w świętokrzyskim i wszędzie tam, gdzie jest kibic Korony Kielce! Jesteśmy w tym wszystkim razem i razem stawimy czoła temu wyzwaniu, tej niemocy, temu strachowi. Jako klub, jako kibice, jako zawodnicy, jako ci wszyscy, którzy utożsamiają się z tym klubem! Mamy w tym doświadczenie, mamy to „know how” w takich ekstremalnych warunkach! Potrafiliśmy bronić się niebezpieczeństwami, które dawało nam ekstraklasowe życie, poradzimy sobie i z tym, co czeka nas w te ostatnie tygodnie grania sezonu 25/26. Mamy w sobie barwy złota i krwi. Złota, które uszlachetnia, które przypomina o włożonym wysiłku, który nie idzie na marne. Krwi, która przypomina o ciężkiej pracy, poświęceniu, zaangażowaniu się w Koronę na 1973%. I mamy też tą koronę w naszej Koronie - symbol tego, że każda i każdy z nas chce królować razem z Tobą Korono!
Jedziemy do miasta, w którym od wieków wiara jest związana z tym miastem. Potrafimy grać z Rakowem, szczególnie kiedy przychodzi potyczka wyjazdowa! W piątek, o 18:00 przyjrzymy się, kto bardziej wierzy, kto bardziej chce osiągnąć cel. Wierzę w to, że tą stroną bardziej będzie nasza Koroneczka! Będziesz miała wsparcie z trybun, wsparcie z Kielc, wsparcie przez telewizorami. A ja wierzę, że mniej więcej o tej porze, kiedy wstawiam ten post, ujrzę zwycięstwo Korony Kielce – Korony potrafiącej grać skutecznie w delegacji, Korony pragmatycznej, Korony chcącej kąsać przeciwnika, Korony wyjeżdżającej z miasta przeciwnika z jakże cenną zdobyczą punktową. Pamiętaj, Korono! "Wiara to ufność w istnienie czegoś, czego jeszcze nie widzisz. Nagrodą za tę ufność jest ujrzenie tego, w co wierzysz."
Raków Częstochowa – Korona Kielce, start meczu o 18:00, transmisja w Canal+Sport 3!
Koroneczko, wierzę w Ciebie! Uwierz! Dokopmy im! My wspieramy Cię! Wszyscy razem, nawet gdy jest źle. Walcz do końca, nie poddawaj się! Nasza wiara niech poniesie Cię!
autor: Marcin Kowalczyk
Related Articles

Mecz o wszystko: Korona - Widzew
Korona Kielce staje przed najważniejszym sprawdzianem w tym sezonie, mając utrzymanie w Ekstraklasie całkowicie we własnych rękach. To czas, by zapomnieć o niedawnych porażkach i przy wsparciu pełnych trybun Exbud Areny stoczyć zwycięski bój z łódzkim rywalem.

Korono, żyj! Czas przerwać ten sen
Porażka w Szczecinie zostawiła w nas wściekłość. Przyjeżdża Arka, by nas upokorzyć, ale to my mamy rządzić w Kielcach. Dość strachu i marazmu – jutro na Exbud Arenie walczymy o wszystko. Na 1973%!

Jedźmy po swoje! Zapowiedź: Pogoń Szczecin – Korona Kielce
Po trudnym, ale jakże cennym domowym zwycięstwie Korona Kielce wyrusza na drugi koniec Polski – do Szczecina, by zmierzyć się z Pogonią i przywieźć kolejną zdobycz punktową. Kibice wierzą, drużyna potrafi – czas to udowodnić!