fot. Adrian DróżdżZapowiedź meczu Zagłębie - Korona
Po dwóch porażkach na starcie sezonu, bez strzelonej bramki i punktów, Korona Kielce jedzie do Lubina na trudny mecz z Zagłębiem. To starcie "do trzech razy sztuka" jest dla kielczan szansą na przełamanie złej passy i uspokojenie nastrojów przed kolejnymi spotkaniami. Nadzieję budzi fakt, że trener Jacek Zieliński ma historycznie dobre wyniki w rywalizacji z drużynami prowadzonymi przez Leszka Ojrzyńskiego.
Korona umęczona, nieco zdezelowana, udręczona początkiem sezonu, szuka swoich pierwszych strzelonych bramek i pierwszych zdobytych punktów. Nie udało się w Płocku, nie udało się u siebie z Legią, zatem – jak to się mówi – do trzech razy sztuka! Jedziemy do jedynego, ekstraklasowego przedstawiciela na Dolnym Śląsku, by tam – zaznać w końcu szczęścia i uspokoić nieco zszargane nastroje. Zadanie nie będzie łatwe, bo jedziemy na teren, który nam wybitnie „nie leży”. Trzeba jednak wznieść się ponad słabości i w końcu wygrać na stadionie Zagłębia Lubin. Wygrać dla siebie, by podnieść morale, stłamsić niepokoje, pokazać siłę przed meczem z Radomiakiem i by w końcu – zobaczyć plus trzy punkty na swoim koncie. Czas na lubinian, czas na kolejne starcie Korony z Leszkiem Ojrzyńskim!
Zagłębie ma wielkiego sponsora, ładny stadion, bardzo dobrą infrastrukturę, świetną akademię dla młodych zawodników, a mimo to, tak bardzo balansuje na krawędzi. W ostatnim sezonie było to bardzo dobrze widoczne. Nie tylko zresztą w dopiero co zakończonej kampanii, poprzednie sezony też nie były zbyt dobre. Taki klub stać na to, by osiągać coś więcej. Był trener Fornalik, który potrafił zrobić z Zagłębia drużynę na środek ligi, jednakże podziękowano mu i przyszedł trener Włodarski, który swoim doświadczeniem w kadrach młodzieżowych miał znaleźć receptę na sukces, szczególnie, że Lubin młodzieżą stoi. Tak też się nie stało i nad Lubinem ponownie zawisło potencjalne zagrożenie w postaci spadku. Na sternika, który miał uratować Zagłębie wybrano Leszka Ojrzyńskiego – człowieka znanego z tego, że potrafi utrzymać klub w ekstremalnych warunkach. W debiucie z… Koroną zdobył punkt, potem przyszła porażka z Rakowem, ale potem.. ruszyło już na dobre. Do tego stopnia, że wygrane nad Radomiakiem, Górnikiem i to niespodziewane zwycięstwo w Białymstoku nad Jagiellonią sprawiło, że dla Miedziowych ekstraklasowa przygoda nadal trwa. Ostatnia, bezpieczna lokata w tabeli chluby dla takiego klubu jak Zagłębie zapewne chluby nie przynosi, niemniej liczy się to, że sukces zostało osiągnięty. Trener Ojrzyński chce teraz udowodnić, że zna się na fachu i podnieść lubiński klub z przeciętności. Mają mu w tym pomóc Hładun, Kłudka, Ławniczak, Nalepa, Orlikowski, Dąbrowski, Kocaba, Kolan, Makowski, Sypek, Kosidis, Wdowiak, Szmyt i wielu innych. Na dobry początek kampanii 25/26, banda „Ojrzyny” przegrała minimalnie z Widzewem i zremisowała z GKS-em Katowice.
Korona nie pokazała zbyt wiele na starcie rozgrywek. Nadal czeka na strzeloną bramkę i nadal też czeka na jakąkolwiek zdobycz punktową. Trudno jest też ocenić zespół i poszczególnych zawodników, skoro w pierwszym meczu plan idzie do kosza, bo zawodnik stwierdził, że idzie „od razu” z boiska pod prysznic. Z Legią te mecze wyglądają, jak wyglądają. Przegraliśmy niedzielny mecz, ponieważ warszawski klub ma indywidualności i je boleśnie wykorzystał.. naszymi błędami indywidualnymi. Ten mecz dobitnie pokazał, że przed nami spory czas oczekiwania na to, by to wszystko „zatrybiło”. Inną kwestią jest też to, że kontuzje kluczowych zawodników (Resty i Popova) sprawiły, że zagrali Kamiński i Zwoźny, którzy – delikatnie rzecz ujmując – nie pokazali się z dobrej strony. Postawa naszych ofensywnych zawodników też pozostawia wiele do życzenia. Strzałów celnych podczas tych dwóch spotkań było jak na lekarstwo. Tym bardziej musimy w końcu zapolować na zdobycze bramkowe. Remacle z Legią był bardzo blisko tego, by otworzyć worek z golami. Na to jednak musimy też poczekać i oby już jutro ta kwestia została zażegnana.
To, że nie radzimy sobie w pierwszych meczach nowego sezonu jest dość wyraźne. Tak było dwa sezony temu, sezon temu, tak jest i teraz. Wszystko rozbija się o jedno, znaczące słowo. Tym słowem jest „oczekiwanie”. Każdy rozumie je inaczej i każdy ma przed sobą inną wizję. Kolejny sezon z rzędu, kiedy wygrywamy pierwszy mecz pod koniec wakacji – dla mnie… osobiście nie przejdzie. Tak, zdaję sobie sprawę, że roszad w kadrze było dużo, być może nawet o dwa-trzy nazwiska za dużo. Tak, wiem, że piłkarze są po okresie przygotowawczym i być może odczuwają jeszcze w nogach ten czas. Tak, wiem, że potrzeba czasu i cierpliwości. Jednakże mogę i wszyscy my – możemy oczekiwać jakiejś formy przyzwoitości i odpowiedzialności za klub. Naprawdę nie oczekuję tego, że będzie lali na kwaśne jabłko każdego jak leci. Nie liczę na to, że będziemy się starać dorównywać tym największym tej ligi. Jednakże, no kurde… chyba mogę wymagać od Korony tego, że nie będzie się błaźnić, że te dwie wygrane do przerwy na kadrę będziemy w stanie zrobić! Ja chcę stabilnego rozwoju, tego pół szczebelka pójścia naprzód. Mamy ku temu możliwości, może nieco mniejsze, niż Zagłębie, ale mamy! Bo w końcu mamy prywatnego właściciela, w końcu wydajemy pieniądze za transfery i do nas też te pieniądze trafiają za zawodników, których już nie oddajemy za darmo. Czy aż tak wiele wymagamy? Czasy nieco się zmieniły, to i te oczekiwania tak deczko, deczko powinny urosnąć.
Może jestem marudą, może rzeczywiście mam zbyt duże i wygórowane oczekiwania… ale chyba mam prawo do tego, żeby wymagać. Wymagać choć ociupinkę. To nie jest też tak, że chcę gnoić zawodników i sztab za brak dwóch zwycięstw na start. Nie, nie o to chodzi. Punkty na jesieni i początku sezonu znaczą tyle samo, co potem na wiosnę. Kiedy nie udawało się nam w rundach jesiennych, braliśmy sprawy w swoje ręce wiosną. A co, jeśli… i tutaj nie będę kończył zdania. Obawy są, owszem, bo być muszą. Jednakże… czas z tym zerwać! Czas w końcu wziąć się w garść! Czas w końcu na regularne punktowanie na jesieni, na start nowego sezonu! I choć przyszły te dwa niepowodzenia, i choć jest delikatny smutek.. to.. cały czas wierzę w ten projekt, wierzę w tych ludzi, wierzę w ich mądrość, wierzę w ich umiejętności! I wiem, że potrafimy! Tym bardziej, że nie takie trudności potrafiliśmy przezwyciężać!
Cały czas mam wiarę w naszych chłopaków z obrony, że będą skałą i murem nie do przejścia! Cały czas mam wiarę w Błanika i jego wrzutki! Cały czas mam wiarę w Xaviera, że wybroni nam mecz! Cały czas mam wiarę w to, że to jest ten moment, że pokażemy i utrzemy nosa rywalowi! Cały czas mam wiarę w kunszt trenerski trenera Jacka Zielińskiego i jego sztab ludzi! Cały czas mam wiarę w nowych zawodników, że są oni przyczajonymi tygrysami i świetnymi „goatami”! Cały czas wierzę w to, że zła karta w końcu przeminie i że Korona zapunktuje, i to za trzy! „Czekam na wiatr co rozgoni, ciemne, skłębione zasłony” – mogę powiedzieć za słowami Maanamu. I głęboko wierzę w to, że na start weekendu, Korona da nam wszystkim powody do radości!
Jedziemy na teren wyjątkowo nieprzyjazny. Korona wygrała tam tylko dwa razy, a tych meczów trochę już było, lecz… jak już wygrywała, to zawsze do zera. Do trzech razy sztuka! Mamy swoje atuty! Mamy! Trener Zieliński potrafi grać przeciwko Zagłębiu i przeciwko Leszkowi Ojrzyńskiemu! Aż 20 razy z 28 potrafił punktować ze swoimi drużynami, a 9 z 12 pojedynków z „Ojrzyną” kończyło się przynajmniej jednym punktem dla naszego doświadczonego trenera! Pojedźmy tam, pokażmy swoją wolę zwycięstwa, pokonajmy byłego szkoleniowca Korony, zagrajmy tam dobry mecz, strzelmy w końcu tą pierwszą bramkę w nowym rozdaniu ekstraklasy! Niech ten mecz przegoni złe emocje, niech nasi piłkarze pokażą, że te dwa starcia były wypadkami przy pracy! Koroniarze! Cały czas w Was wierzymy! Tylko i aż – pokażcie to na boisku! Macie nasze wsparcie stąd, z naszego pięknego miasta i województwa! Zerwijmy kajdany bezsilności, pokażmy nasz scyzorykowy charakter! Weźmy sprawy w swoje ręce, nogi i głowy – i wygrajmy, tak po prostu! Dość czekania, powiadam, już dość!
Zagłębie Lubin – Korona Kielce, start meczu o 18:00, transmisja meczu w Canal+Sport 3.
Koroneczko, my wspieramy Cię! Wszyscy razem nawet gdy jest źle! Walcz do końca, nie poddawaj się, nasza wiara niech poniesie Cię!
autor: marxokow
Powiązane artykuły

Mecz o wszystko: Korona - Widzew
Korona Kielce staje przed najważniejszym sprawdzianem w tym sezonie, mając utrzymanie w Ekstraklasie całkowicie we własnych rękach. To czas, by zapomnieć o niedawnych porażkach i przy wsparciu pełnych trybun Exbud Areny stoczyć zwycięski bój z łódzkim rywalem.

Złoto, krew i wiara. Korona jedzie do Częstochowy walczyć o życie!
Raków Częstochowa i Korona Kielce zmierzą się w 31. kolejce Ekstraklasy, próbując przełamać trwający od tygodni marazm i niepewność. Dla Żółto-Czerwonych, mocno uwikłanych w walkę o utrzymanie, to spotkanie o być albo nie być, w którym muszą przypomnieć sobie o swoim największym atucie – niezachwianej wierze w zwycięstwo.

Korono, żyj! Czas przerwać ten sen
Porażka w Szczecinie zostawiła w nas wściekłość. Przyjeżdża Arka, by nas upokorzyć, ale to my mamy rządzić w Kielcach. Dość strachu i marazmu – jutro na Exbud Arenie walczymy o wszystko. Na 1973%!