
Korona vs Legia - Czas postawić się Wojskowym!
Po falstarcie w Płocku, Korona Kielce stanie przed szansą na rehabilitację w meczu z Legią Warszawa. Czy po ponad 8 latach uda się wreszcie pokonać "Wojskowych" w lidze na własnym stadionie?
Pokazać się z dobrej strony przed własną publicznością i jednocześnie - zmazać plamę po blamażu w Płocku. Budować coś trwałego, coś, co będzie dawało radość z przynależności do klubowych barw. Zapełniać Exbud Arenę co każdy mecz w Kielcach. Zapunktować pierwszy raz w nowym sezonie. Wziąć odpowiedzialność za Koronę – na boisku i na trybunach – oto kilka zadań na najbliższy, niedzielny mecz. To nie będzie proste, bo przyjdzie nam się zmierzyć nie tylko ze swoimi słabościami, lecz też z nie byle jaką drużyną. Do stolicy województwa świętokrzyskiego przyjedzie ekipa ze stolicy Polski. Legia Warszawa zawsze jest mocna i groźna, nieważne jak jej idzie w lidze. Właśnie z nimi przyjdzie nam się zmierzyć i spróbować pokonać ich w końcu w lidze od przeszło 8 lat. Panie i Panowie, pora postawić się Wojskowym!
Legia Warszawa czeka z wytęsknieniem na mistrzostwo kraju od czterech sezonów. Ostatni triumf miał jeszcze miejsce, gdzie ekstraklasa liczyła sobie szesnaście zespołów. Od tego czasu przeszła istny rollercoaster i szok, jeśli chodzi o pozycje w lidze w kolejnych sezonach. Od wywalczenia utrzymania w sezonie 21/22, przez miejsca na podium w kolejnych dwóch kampaniach, przez piąte miejsce w dopiero co zakończonej edycji ekstraklasy. Była gra w Europie, były wielkie wyniki, jak chociażby pokonywanie Chelsea, Leicester, Realu Betis, Molde, Omonii Nikozja i wiele innych marek europejskiego formatu.. były zdobywane Puchary i Superpuchary Polski, lecz dla kibica Legii największym głodem jest ten głód zwycięstwa w lidze, bycie na pierwszym miejscu na koniec sezonu. Tego brakowało, były bojkoty, wyrazy dezaprobaty, wstrzymanie kibicowania… Dlaczego tak się dzieje, że brakuje im tego lauru zwycięstwa? Czy to przez właściciela, Dariusza Mioduskiego, mającego inne wizje? Czy to dlatego, że w kluczowych momentach Legia nie potrafi pójść za ciosem? Czy to dlatego, że nie potrafi w ostatnich sezonach pewnie ogrywać konkurentów o najwyższe miejsca w lidze? Być może.. wszystko po trochu. Jedno jest jednak niezmienne – Legioniści nadal są na świeczniku i choć w ostatnim czasie ten blask jest matowy i wyblakły, to nadal jest to najsilniejszy klub w Polsce. Klasa zawodników? Topowa jak na nasz kraj, a trener? Nie ma już trenera Feio, którego można było różnorako odbierać, lecz teraz, jest trener Iordanescu, który jeszcze nie tak dawno prowadził kadrę Rumunii podczas ostatniego EURO. Ma poprowadzić Wojskowych do zwycięstwa w lidze i możliwie jak najdłużej grać w europejskich pucharach. Kibic Legii jest równie fanatyczny i wymagający jak ten z Widzewa i pewne rzeczy po prostu nie przejdą i z całą pewnością, przynajmniej ta „legijna” strona Warszawy, będzie wymagać od tego, by piłkarze gładko pokonali Koronę na inaugurację ligi.
Korona ma już za sobą rozpoczęcie ligi. Wypadło – jak każdy widział – mocno średnio, cytując słowa od pewnego Otyłego Pana. (xD) Porażka 0:2 na stadionie beniaminka grając niemal od początku meczu w dziesięciu, a potem w dziewięciu, jeden, jedyny celny strzał… kiedy w trzeciej minucie zawodnik dostaje czerwoną kartkę i cały plan na rozgrywanie meczu idzie do kosza… kiedy o nowych zawodnikach nie można powiedzieć zbyt wiele, bo jak mieli się wykazać… no, musicie przyznać, bywały lepsze starty w naszym wykonaniu. Pozytywy? To można znaleźć jakieś pozytywy po tym meczu?! (xD) A i owszem, ja znalazłem! Przynajmniej my nie daliśmy aż tak zupełnie ciała, jak co po niektórzy. No i nadal mamy pięciopunktową przewagę nad ostatnią Lechią! Pozytywy? No pozytywy, ludzie! (xD) No nic, jak to się mówi, do czterech razy sztuka, i na start sezonu 26/27 pójdzie nam już zdecydowanie lepiej! Prawda? Prawda?! (xD)
Można skrytykować naszego kapitana, że w trzeciej minucie meczu zrobił to, co zrobił. Można skrytykować Budnickiego, że dał się ograć i że też szybciej zszedł z boiska. Tyle tylko, że… to już się wydarzyło. I się „nieodstanie”. Krytykowanie – zasłużone. Zrównanie z ziemią, przeklinanie czy złorzeczenie, zwłaszcza to agresywne – to nie jest odpowiednia droga. Ta porażka w Płocku, przynajmniej tak to odnoszę czytając komentarze i opinie, dosyć szybko sprowadziła nas wszystkich na ziemię. Nie ma nic złego w tym, że przegrywasz mecz. Tak się zdarza i już – trzeba to zaakceptować. Trzeba mieć przy tym też mocno przyziemne oczekiwania. A słowo „oczekiwanie” – jest wyrazem kluczem.
Bo jeśli ktoś liczył na to, że my będziemy wywijać szabelką i bić każdego jak leci, a co gorsza – dopisywać sobie punkty przed meczem – to bardzo szybko za takie myślenie przychodzi gorycz i rozczarowanie, złość, frustracja i niechęć. Grunt w tym wszystkim, by jak najszybciej wyeliminować błędy, zdiagnozować, co zrobiło się nie tak, nie torpedować planów ledwo z rozpoczętym gwizdkiem. Ekstraklasa jest mocno specyficzną ligą. Faktycznie, jasne, widać, że nasza polska kopana niesamowicie rośnie w siłę. Kto by się spodziewał, że Bruk-Bet rozwali Jagiellonię na jej boisku? Czy dalibyśmy wiarę, że Radomiak aż tak rozwalcuje Pogoń? Kiedy kibicujesz swojej drużynie, a ta przegrywa, czujesz złość, zawód… przegrywamy razem i wygrywamy razem, jak to powiedział po meczu z Wisłą trener Zieliński. Grunt w tym wszystkim to podnieść się, „przetrawić” tą porażkę, by potem - znaleźć tą ekscytację, pasję, chęć i radość do kibicowania jeszcze bardziej, z podwojoną mocą. "Dlaczego upadamy? Dlatego, żeby powstawać." - możemy usłyszeć z serii filmów o Batmanie. I dlatego warto pójść tym śladem.
Co się tyczy nas i Korony – wiele wody jeszcze musi upłynąć z Silnicy, byśmy dostrzegli tą drużynę, której chce nasz sztab i my – jej kibice. A jakiej drużyny poszukujemy i chcemy? Ja, przynajmniej to jest tylko moje zdanie, chcę drużyny, która będzie miała w sobie ogień i żar do tego, by z treningu na trening, z rywalizacji na rywalizację, z meczu na meczu, była… głodna. Głodna chęci zwyciężania, pokonywania swoich słabości, pokonywania rywali, pokonywania w dobrym stylu wielkich tej ligi (przynajmniej raz na jakiś czas). Chcę drużyny, która nie musi sezon w sezon bać się o swój los – czy to finansowy, organizacyjny, czy sportowy. Chcę klubu, który stoi na swoich silnych nogach, wsparta lokalną społecznością i wszystkimi tymi ludźmi, którzy z Koroną się identyfikują. Chcę klubu, który będzie budował swoją siłę w lidze stopniowo. Chcę klubu, który ma chęć metamorfozy, do zmiany na lepsze, w każdym aspekcie. Chcę klubu, który będzie aspirował do środka tabeli. Chcę klubu, który będzie dumą Kielc i dumą świętokrzyskiego.
Na wszystko jednak przyjdzie czas. Na scalenie piłkarzy, żeby stworzyli drużynę. Na przekucie wiary i nadziei w zwycięstwo – również. Trzeba też przy tym mnóstwo cierpliwości. Trzeba też poświęceń, żeby stworzyć coś trwałego, dużego i silnego. Z taką nadzieją awansowaliśmy 20 lat temu do ekstraklasy. Ci piłkarze, którzy awansowali po raz pierwszy do ekstraklasy.. spełnili marzenia Kielc, województwa. Później kontynuowali to ich następcy, z większymi lub mniejszymi sukcesami. I właśnie 20 lat po tym awansie, przyjdzie nam się zmierzyć z Legią. I ja gorąco wierzę w to, że zobaczymy Koronę silną, nie dającą się stłamsić! I przede wszystkim – zwyciężającą!
Wszyscy chcemy, żeby ten niedzielny wieczór był dla nas radosny i w złocisto-krwistych barwach! Koroniarze! Zróbcie absolutnie wszystko, co w waszej i naszej mocy, aby przeciwstawić się warszawianom! Jutro jest ten dzień, kiedy trzeba zmazać złe wrażenie za Płock! Jutro jest ten dzień, kiedy zdobędziemy pierwsze punkty w nowym sezonie! Jutro jest ten dzień, kiedy nasz stadion będzie wypełniony po brzeki i będzie żyć tą wiarą w dobry rezultat! Jutro jest ten dzień, kiedy w końcu pokonamy gości z Warszawy – najwyższa już pora, bo czekamy na to w lidze od przeszło 8 lat.
Koroniarzu i Koroniarko! Weź barwy w dłoń, weź wiarę w 3 punkty, weź kolegów i przyjaciół, idź na Exbud Arenę i wspólnie weźmy odpowiedzialność za Koronę! Piłkarze na boisku, my, kibice – na trybunach! Wspierajmy naszych, bo oni tego tak bardzo potrzebują!
Korona Kielce – Legia Warszawa, start meczu o 20:15, transmisja na Canal+Sport 3.
Koroneczko, wygraj dla siebie i dla nas mecz! Wierzymy w Ciebie!
Powiązane artykuły

Mecz o wszystko: Korona - Widzew
Korona Kielce staje przed najważniejszym sprawdzianem w tym sezonie, mając utrzymanie w Ekstraklasie całkowicie we własnych rękach. To czas, by zapomnieć o niedawnych porażkach i przy wsparciu pełnych trybun Exbud Areny stoczyć zwycięski bój z łódzkim rywalem.

Złoto, krew i wiara. Korona jedzie do Częstochowy walczyć o życie!
Raków Częstochowa i Korona Kielce zmierzą się w 31. kolejce Ekstraklasy, próbując przełamać trwający od tygodni marazm i niepewność. Dla Żółto-Czerwonych, mocno uwikłanych w walkę o utrzymanie, to spotkanie o być albo nie być, w którym muszą przypomnieć sobie o swoim największym atucie – niezachwianej wierze w zwycięstwo.

Korono, żyj! Czas przerwać ten sen
Porażka w Szczecinie zostawiła w nas wściekłość. Przyjeżdża Arka, by nas upokorzyć, ale to my mamy rządzić w Kielcach. Dość strachu i marazmu – jutro na Exbud Arenie walczymy o wszystko. Na 1973%!