fot. Adrian DróżdżNa fali wznoszącej: Korona Kielce rzuca wyzwanie Jagiellonii
Nadchodzi starcie dwóch rewelacji ligi, Jagiellonii Białystok i Korony Kielce, które pod wodzą swoich charyzmatycznych trenerów imponują formą i nie przegrywają od wielu tygodni. To zapowiedź meczu pełnego emocji i walki,
W Białymstoku dojdzie do konfrontacji drużyn, które mogą sobie podać ręce i zgodnym chórem powiedzieć: „nasza ekipa i gra ma twarz naszego trenera”. Na zielonej murawie zobaczymy zespoły, które w ostatnich tygodniach i miesiącach mają w sobie radość z grania, konsekwencję, filozofię widzianą oczami szkoleniowców, mieszankę przebojowości, doświadczenia, młodości i emocji, a na przestrzeni ostatnich kolejek – nie przegrywają. I co najlepsze – pomimo wyrw w składzie, radzą sobie naprawdę fantastycznie. Do niedzielnego obiadu wyjdą Jagiellonia i Korona – liczymy na pyszne danie, niesamowite emocje, huśtawkę nastrojów, sporo bramek, lecz przede wszystkim – na korzystny rezultat dla naszej ukochanej Korony! Panie i Panowie, mecz z Jagiellonią Białystok zbliża się wielkimi krokami!
Jagiellonia od momentu pierwszego mistrzostwa w swojej historii nie spuszcza z tonu. Trzecie miejsce w poprzednim sezonie i piękna przygoda w LKE sprawiła, że o Dumie Podlasia można mówić w samych superlatywach. Pół składu wymienione? Wciry w sparingu z Widzewem, a na inaugurację ligi bęcki od Bruk-Betu? Nie ma problemu, dyrektor Masłowski i trener Siemieniec ulepią na tyle, że da się dzielić i ligę i granie w Europie. I przy tym – nie pada ani jedno słówko o narzekaniu, a wręcz przeciwnie – o wyzwaniach, którym trzeba sprostać. Jesus Imaz? Cały czas w formie, a im starszy, tym lepszy – niczym wino – i jednocześnie – nasz kat (8 bramek przeciwko nam). Strzela, wszedł do Klubu 100 jako drugi obcokrajowiec w historii (pierwszym był Flavio Paixao) i jest żywą legendą klubu z ulicy Słonecznej. Młody Abramowicz w bramce? Wyczynia cuda w bramce. Oskar Pietuszewski? Jan Urban, trener kadry narodowej uważa, że może być polskim Jaminem Yamalem. Afimico Pululu? Przyczajony tygrys, który w najmniej oczekiwanym momencie ugryzie tak, żeby mocno bolało (też coś o tym wiemy). Jagiellonia imponuje formą przed własną publicznością - rzadko która ekipa potrafi stamtąd wyjechać bez uszczerbku w obronie, a dwa gole są raczej standardowym bagażem. Tego klubu nie da się nie lubić, a duży wpływ na to ma też postawa Adriana Siemieńca - człowieka, który najpierw utrzymał ekstraklasę na Podlasiu, by potem w mistrzowskim stylu sięgnąć po złoty medal i wygrać bezpośrednią rywalizację ze Śląskiem Wrocław. Trener zaraża uśmiechem i optymizmem, nie usłyszy się od niego słów tyrady, oskarżeń, narzekań czy też pretensji. Ten szkoleniowiec maksymalnie wyciska z tego zmienionego zespołu i to sprawia,że Jagiellończycy chcą na własnych zasadach już na stałe być w czołówce ligi. Oprócz wspomnianych wcześniej zawodników warto wyróżnić choćby Pozo, Drachala, Romanczuka, Cantero, Wojtuszka, Wdowika. To naprawdę groźna i mocna drużyna.
Korona błyszczy, świeci coraz bardziej i nie ma zamiaru się zatrzymywać. Chyba, że ofensywę Lechii, to co innego. ;) W starciu z gdańszczanami pokazała jakość i to, że potrafi utemperować zapędy jednej z najlepszych ofensyw ligi. Może i nie dominowaliśmy, może to Lechia miała więcej z piłki przy nodze, mogła nam strzelić bramki po strzałach z dystansu, lecz wyszliśmy z tego obronną ręką. W tej najważniejszej statystyce byliśmy lepsi o trzy bramki i pokazaliśmy, że przeciwnik może mieć częściej piłkę, pressować, a i tak my będziemy lepsi. I o to właśnie chodzi!
Wygrana z Lechią miała jednak swoją ciemniejszą stronę, ponieważ z kontuzją zszedł Wiktor Długosz - pogromca Lechii i architekt piątego kompletu punktu w tym sezonie. To spora strata, patrząc na to, jaki wkład, szum i prędkość wprowadzał na prawym skrzydle. Jednakże to szansa dla kolejnych zawodników, by pokazać swoje umiejętności, pokazać, że nie jest się gorszym od Wiktora, a nawet to, że można go przewyższyć. Już w tym wszystkim naszego kochanego Jaculi głowa, żeby wybrać odpowiednie zastępstwo na tą stronę boiska.
Poprzedni tydzień pokazał także naszą umiejętność radzenia sobie z graniem co trzy dni. Przejście Stali Rzeszów, awans do kolejnej rundy i kolejne odprawienie z niczym rywala ze Ściegiennego umacnia drużynę, nakręca wzajemnie nas wszystkich, powoduje umocnienie przekonania o naszej sile oraz o tym, że jeszcze wiele pięknych chwil przed nami. Żadna drużyna nie potrafiła nam strzelić gola przez cały wrzesień! To miła odmiana od tych lat upokorzeń, dostawania plaskaczy na twarz co tydzień. Awans sportowy i doświadczenia jest widoczny gołym okiem. Chwilo, trwaj!
Każdy z tych chłopaków wybiegających na boisko rozkwitł pod opieką i sprawną ręką Jacka Zielińskiego. To jest nasza twarz, to jest twarz Korony Kielce! Wszystko przychodzi ciężką pracą na treningu, wiarą w zawodników, którzy nie pokazywali nic wielkiego. Nasza twarz to obraz solidności i niesamowitego dyrygowania w obronie. "Nigdzie nie przejdziesz!" - mówi Soteriou, Resta, Smolarczyk i Xavier. Zespół buduje się od tyłu i ten fundament jest zbudowany na bardzo mocnej skale, której nie da się tak prosto i łatwo zadrapać. A przecież w magazynie mamy kolejnych obrońców, czekających na swoje okazje i którzy nie są gorsi od tych, którzy biegają w wyjściowym składzie.
Svetlin i Remacle są najlepszym środkiem pola w lidze i w historii Korony - nie boję się tego stwierdzenia. Ta dwójka przebiła Możdżenia i Żubrowskiego. Przecież Tamarek - to, co zrobił w jednym z zagrań, to jak "zgasił" piłkę - to powinno lecieć w viralach i być na każdej tablicy w portalach społecznościowych. Nawet nie raziło tak bardzo zmęczenie wynikające z pucharowej potyczki - diament, diament i jeszcze raz - gość nie do zaje..chania! :P Remacle też przy nim rośnie, uwolnił swój potencjał i bardzo dobrą solidność podbił stemplem, dobijając tym samym zespół Carvera.
Jesteśmy drugą siłą ligi w całym 2025 roku! Wielka, tytaniczna praca i zasługa w tym Jacka Zielińskiego - perły w Koronie. To jak wielu zawodników przy nim urosło, to jak wielu zawodników zostało odkurzonych, to jak potrafił dojść do tych zawodników.. to jest coś wielkiego, wspaniałego! Po cichu, też bez większych narzekań, po swojemu, na własnych zasadach.. Zbudowana została drużyna, która może konkurować jak równy z równym z mocarzami tej ligi - potrafiliśmy sprzeniewierzyć się Lechowi, a Pogoni wyrwać trzy punkty z rąk! Tą drogą trzeba konsekwentnie podążać, ta droga jest słuszna - warto było czekać na eksplozję formy i na ten złoty czas Korony! I o to właśnie chodzi! Z klubem są naprawdę związani ludzie zakochani w tym klubie! Pan Maciejczyk, jako inwestor, Leszek Czarny - jako nowy prezes klubu, który podczas konferencji w środę powiedział wizję prowadzenia klubu dalej, by się rozwijał, trwał przy tym, co zostało już wypracowane oraz to, żeby.. zachęcać innych ludzi. A słowa Pana Łukasza.. "nasza ukochana Koroneczka.."... Rozbrajająca! <3
Batalie z Jagiellonią od kilku sezonów obfitują w bramki. Był nawet taki okres czasu, że jeden dominował nad drugim w kolejnych sezonach. Ta karta nieco się odwróciła od momentu naszego awansu, bo raz wygrywamy my, raz wygrywają białostoczanie. To właśnie z nami Adrian Siemieniec poniósł swoją pierwszą porażkę jako trener w lidze. Potrafiliśmy zwyciężyć nad Jagiellonią w świetnym stylu w kwietniu tego roku. Nie ma w naszych szeregach strzelców bramek z tamtego spotkania, ale mamy wszystko to, co potrzebne, żeby postawić ciężkie warunki drużynie z Podlasia.
Co trzeba zrobić, żeby osiągnąć pozytywny rezultat? Sięgnąć pamięcią do spotkania z kwietnia: intensywność, presja, błysk geniuszu, stalowa obrona, niezachwiana wiara w zwycięstwo, pokazanie swojej wyższości i pokazania tego, że nasze barwy są większe niż Jagiellonii. Mistrza Polski sprzed dwóch sezonów da się pokonać, co pokazał świetnie beniaminek z Niecieczy! Da się wywieźć ze stolicy województwa podlaskiego świetny wynik! A my, Korona, potrafimy! Pora to pokazać na Chorten Arenie! To dla naszego Xaviera sentymentalna podróż - z Jagiellonii wyrósł, pokazał się, wypromował, a potem wypłynął na szerokie wody.
Korono! Nie jesteś skazana na porażkę! Bądź taka, jaką Cię znamy z tego sezonu, dołóż żelazną defensywę, ultraszybkość na skrzydłach, pomysł na powstrzymanie Imaza, wycisz młodego Oskara, znajdź sposób na Sławka w bramce, niech nasza atak zakręci obroną Jagi, a o wynik będziemy spokojni! Dasz radę, Korono! Wyjdź na ten mecz na 1973%! Zrób swoje, a potem odpoczniesz i złapiesz przerwę na kadry! Daj z siebie absolutnie wszystko, by z Podlasia przyjechać z podniesionym czołem!
Jagiellonia Białystok - Korona Kielce, start meczu o 12:15, transmisja spotkania w Canal+Sport 3!
Koroneczko, daj z siebie wszystko! Nie jesteś skazana na porażkę! Walcz do końca, nie poddawaj się, nasza wiara stąd, ze świętokrzyskiego, niech poniesie Cię!
autor: Marcin Kowalczyk
Powiązane artykuły

Mecz o wszystko: Korona - Widzew
Korona Kielce staje przed najważniejszym sprawdzianem w tym sezonie, mając utrzymanie w Ekstraklasie całkowicie we własnych rękach. To czas, by zapomnieć o niedawnych porażkach i przy wsparciu pełnych trybun Exbud Areny stoczyć zwycięski bój z łódzkim rywalem.

Złoto, krew i wiara. Korona jedzie do Częstochowy walczyć o życie!
Raków Częstochowa i Korona Kielce zmierzą się w 31. kolejce Ekstraklasy, próbując przełamać trwający od tygodni marazm i niepewność. Dla Żółto-Czerwonych, mocno uwikłanych w walkę o utrzymanie, to spotkanie o być albo nie być, w którym muszą przypomnieć sobie o swoim największym atucie – niezachwianej wierze w zwycięstwo.

Korono, żyj! Czas przerwać ten sen
Porażka w Szczecinie zostawiła w nas wściekłość. Przyjeżdża Arka, by nas upokorzyć, ale to my mamy rządzić w Kielcach. Dość strachu i marazmu – jutro na Exbud Arenie walczymy o wszystko. Na 1973%!