fot. Adrian DróżdżZapowiedź meczu Korona - Motor
Przed zbliżającym się meczem z Motorem Lublin, Korona Kielce z optymizmem patrzy w przyszłość. Po obiecującym występie przeciwko Lechowi, drużyna Jacka Zielińskiego rośnie w siłę, a nowi zawodnicy coraz lepiej rozumieją się na boisku. Autor zagrzewa kibiców do gorącego dopingu na własnym stadionie, który ma ponieść "Koroneczkę" do drugiego zwycięstwa w sezonie i umocnić jej pozycję w tabeli przed przerwą na mecze reprezentacji.
Korona rozpędza się z każdą kolejną udaną akcją, z każdą akcją bramkową, z każdym dobrym zagraniem i z każdym pozytywnym wynikiem! Na dwa tygodnie przed przerwą na kadry narodowe chce poprawić swój dorobek punktowy, miejsce w tabeli i nastroje wśród swoich i kibicowskich szeregach, by z optymizmem i nadziejami wejść na dobre w piłkarską jesień. W sobotę zrobi absolutnie wszystko, by rozmontować Motor z Lublina!
Motor Lublin w poprzednim sezonie ekstraklasy był najlepszym spośród beniaminków i zajął dobre, historycznie najlepsze, siódme miejsce w tabeli. Ten sukces nie byłby możliwy, gdyby nie zgranie się zespół i budowanie charakteru poprzez kolejne awanse w barażach. Pamiętne zwycięstwo w Gdyni z Arką sprawiło, że Motor po długich latach niebytu wrócił na ekstraklasowe salony. A kiedy już wszedł, to zrobił wiele, by pozostać w elicie. Im dalej w sezon, tym bardziej lublinianie rozkręcali się, a końcówka rundy jesiennej, kiedy w sześciu meczach zdobyli 14 punktów sprawiła, że podopieczni Mateusza Stolarskiego byli już do samego końca sezonu w środku tabeli. Potyczki z drużyną z Lubelszczyzny obfitowały w gole, emocje i często to właśnie dla Motoru kończyło się w dobry sposób. Ten sukces to także zasługa Zbigniewa Jakubasa – człowieka, który jest większościowym właścicielem klubu. Teraz dla Motorowców kolejnym celem jest utrzymanie tego pułapu i pozostanie w środku ligowej hierarchii a i być może – powalczenie o coś więcej. Na pewno mają ku temu narzędzia i środki oraz zapał młodego, ambitnego i niezwykle charakternego trenera. Sam trener jednak nie wystarczy, bo muszą pomóc mu w tym celu odpowiedniej jakości piłkarze. Luberecki, Czubak, Matthys, Wójcik, Wolski, Łabojko, Ndiaye, Król - to tylko nieliczna grupa zawodników, która ma poprowadzić Motor ku sukcesom. W obecnym sezonie potrafili na samym początku ograć Arkę i zanotować dwa remisy.
Korona z meczu na meczu rozpędza się, a poprzednie starcie z Lechem było bardzo dobrym widowiskiem. Rywalizowaliśmy z Kolejorzem jak równy z równym i zabrakło niewiele, by wywieźć z Bułgarskiej trzy punkty. Nie pojechaliśmy tam jak na „ścięcie”, potrafiliśmy ich ukłuć. Możemy mówić o sporym niedosycie, tym bardziej, że gra naszego ukochanego zespołu może się podobać. Żeby wskoczyć na pewien satysfakcjonujący poziom, potrzeba czasu, zgrania, cierpliwości. Ta drużyna jak i my sami, potrzebowaliśmy wstrząsu na początku sezonu, żeby zejść nieco na ziemię. Nic się samo nie weźmie i nie osiągnie inaczej jak ciężką pracą, uporem, uwierzeniem w słuszność obranej drogi. I myślę, że możemy się z tym zgodzić. Ta drużyna rośnie w oczach, ta drużyna dobrze rokuje, ta gra zawodników i całego zespołu sprawia, że z wypiekami na twarzy czeka się na kolejne potyczki naszej ukochanej Koroneczki.
Sporo było ubytków w kadrze, to prawda. Sporo zawodników przyszło – też prawda. Musieli zrozumieć zamysł trenera Jacka Zielińskiego na styl grania, musieli się zderzyć z fizycznością i nieobliczalnością tej ligi. Po miesiącu od startu ligi możemy już wysnuwać jakieś pierwsze wnioski. Bo to, że Svetlin, Antonin, Niski coś-tam potrafią i mają papiery na granie – to nie ulega wątpliwości. Bo to, że Soteriou jest szefem defensywy – nie ulega wątpliwości. Bo to, że Remacle, Nono i Svetlin świetnie się rozumieją na boisku i to, że mają „czutkę” w środkowej strefie boiska – widać to w ich tytanicznej pracy, wzajemnym uzupełnianiu się, mrówczej pracy, która jest może niewidoczna gołym okiem a w statystykach oraz podnoszeniu swoich możliwości – też to widać od dwóch ostatnich meczów.
Ci, którzy są już w naszym klubie przynajmniej od poprzedniego sezonu – też rosną w oczach. Długosz odżył, stał się naprawdę solidnym zawodnikiem, a jego rajdy na prawym skrzydle są właśnie tym, czego oczekuje się od preferowanego stylu gry. Błanik, który był już niemal na wylocie ze Ściegiennego – nie dość, że odżył, dokłada liczby, pokazuje te umiejętności, z których pamiętamy go z Sandecji – to dodatkowo jest kapitanem, który chce pomóc na boisku, który w razie potrzeby wygarnie piłkę obrońcy, popędzi na bramkę rywala, z zimną krwią wykorzysta szansę na zdobycie bramki. Matuszewski nie boi się własnego cienia, coraz śmielej radzi sobie na lewym wahadle, dobrze rozumie się z Dawidem i cały czas liczymy na to, że to nie kres umiejętności. Xavier wskoczył do składu i wygrywa rywalizację z Mamlą – i dobrze, że wzajemnie się nakręcają na treningach, bo rywalizacja jest potrzebna, by nie osiąść na laurach, a oddech kolegi z drużyny na plecach jest nieraz wskazany.
To rozgoryczenie z początku ligowego grania znika. Pewność siebie rośnie, zawodnicy pokazują nam nowy wachlarz możliwości. Nowi zawodnicy pokazują też tą zdrową, boiskową bezczelność. Stare puzzle zostały zdemontowane, nowe, lepszej jakości zostały dodane do naszej kolekcji, a Jacek Zieliński, jego sztab i my – kibice Korony – mamy za zadanie tak to wszystko poukładać, tak to wszystko uporządkować, by stworzyć świetne arcydzieło, które będą radować oczy, podnosić na duchu, umacniać wiarę w sukces oraz to, że żadne przeciwności i żadne boiskowe zła nas nie złamią. Po raz kolejny na meczu w Kielcach zasiądzie ponad dziesięć tysięcy kibiców – zakochanych w tym klubie, w tych barwach, tym skrawku ziemi, którym możemy nazwać Domem. Wsparcie jest kluczowe, by sukces smakował podwójnie.
Dobre zagranie, dobrze podjęta decyzja, dobre minięcie rywala, dobra asekuracja i pomoc kolegi z drużyny… dobry przegląd pola, przewidywanie boiskowych zdarzeń, dobra kiwka, dobry drybling, dobre pokłady energii, dobre podanie, dobre wykończenie i zamienienie tego łańcucha wydarzeń na bramkę – oto sukces nas wszystkich i tego się trzymajmy. Tak jak wspominałem – w Lubinie było już widać symptomy dobrej gry, a mecze z Radomiakiem i Lechem to potwierdziły, że zmierzamy właściwą drogą. Nasz „Jacula” wie, co robi – „zjadł” zęby, zna się na rzeczy i też potrzebuje naszego wsparcia. Ktoś zrobił błąd? Nie złorzecz, tylko podnieś na duchu, wesprzyj, spraw, by zawodnik jak najszybciej się podniósł, bo on potrafi! Bo Korona – potrafi! Bo my – potrafimy! Razem! Wszyscy! Zjednoczeni w jednej sprawie, zjednoczeni w jednej myśli – by to ona, Nasza Królowa, Korona ze.. złotą koroną na głowie – była wielka, piękna i była cudem w naszych oczach!
Zawodnicy Cię potrzebują, sztab Cię potrzebuje, Korona Cię potrzebuje! Dlatego też… weź szalik, koszulkę, pokłady wiary i energii, morze miłości i dobrych myśli, weź swoją wolę walki i pomóżmy Koronie, tak po prostu – wygrać drugi mecz w sezonie, drugi mecz u siebie! To jest nasz stadion, to my dyktujemy warunki, to my narzucimy naszą wolę względem przeciwnika! I tego się trzymajmy!
Korona Kielce – Motor Lublin, start meczu o 17:30, transmisja meczu w Canal+Sport3!
Koroneczko, wygraj dla siebie i dla nas mecz! Walcz do końca, masz nasze wsparcie! Na 1973%!
autor: Marcin Kowalczyk
Powiązane artykuły

Mecz o wszystko: Korona - Widzew
Korona Kielce staje przed najważniejszym sprawdzianem w tym sezonie, mając utrzymanie w Ekstraklasie całkowicie we własnych rękach. To czas, by zapomnieć o niedawnych porażkach i przy wsparciu pełnych trybun Exbud Areny stoczyć zwycięski bój z łódzkim rywalem.

Złoto, krew i wiara. Korona jedzie do Częstochowy walczyć o życie!
Raków Częstochowa i Korona Kielce zmierzą się w 31. kolejce Ekstraklasy, próbując przełamać trwający od tygodni marazm i niepewność. Dla Żółto-Czerwonych, mocno uwikłanych w walkę o utrzymanie, to spotkanie o być albo nie być, w którym muszą przypomnieć sobie o swoim największym atucie – niezachwianej wierze w zwycięstwo.

Korono, żyj! Czas przerwać ten sen
Porażka w Szczecinie zostawiła w nas wściekłość. Przyjeżdża Arka, by nas upokorzyć, ale to my mamy rządzić w Kielcach. Dość strachu i marazmu – jutro na Exbud Arenie walczymy o wszystko. Na 1973%!